CÓRCIA (spektakl gościnny)

Informacja o śmierci ukochanej profesorki ze szkoły staje się dla Moniki impulsem do wspomnień. To wyprawa nie tylko śladem radosnych chwil spędzonych w łódzkiej Filmówce, ale przede wszystkim, powrót do bolesnego klinczu w relacjach z matką oraz szkolną profersorką Moną.

 

Opowiadane historie sprawiają, że dotychczasowe poukładanie i wewnętrzna harmonia Moniki ustępują rozpaczliwej, nieutulonej tęsknocie za miłością i akceptacją matki. Jak się wkrótce okazuje – również za potrzebą uznania ze strony ekscentrycznej pani Profesor, której uwagę Monika dostawała pod pewnymi warunkami...

 

„Po śmiechu płacz przychodzi” - mawia matka Moniki, skutecznie studząc entuzjazm towarzyszący sukcesom córki. Bohaterka staje oko w oko ze słodko-gorzką refleksją, że sporo energii w jej życiu zajęło staranie się, aby być dobrą „córcią”.

 

Twórczynie spektaklu podejmują temat zwany w psychologii „nieustępliwą nadzieją”. Według Marthy Stark, jest to postawa, w której, zamiast pozwolić sobie na pożegnanie niespełnionych oczekiwań, chwytamy się nadziei, że pewnego dnia zdołamy wydobyć z rodzica, szefa albo partnera uznanie i miłość. Trzymamy się uporczywej wiary w to, że może jednak uda nam się zmienić bliską osobę, w taką, jaką chcielibyśmy, żeby była. Z drugiej strony ogarnia nas nieustępliwa wściekłość, kiedy uświadamiamy sobie, że mimo naszych wysiłków i żarliwego pragnienia, być może nigdy nam się to nie uda.

Jak potoczy się historia Moniki?

Czy uda jej się dostać miłość, której tak pragnie?

A może... uwolni się od tego pragnienia…?

 

Media o spektaklu:

„Córcia to (...) pełnokrwisty dramat i w pewnym stopniu psychoanaliza trudnych relacji z matką. W roli głównej (i jedynej) zobaczyć możemy Justynę Dworczyk  (...)która napędza swoim niezwykłym talentem tempo całej sztuki. Przyznam szczerze, że w „Córci” zobaczyłem to co najbardziej lubię – pewien typ aktorskiego zezwierzęcenia, pierwotnego artyzmu. (...) Justyna Dworczyk demonstruje to otwierając przed widzami swoją duszę, ukazując wszystkim swój warsztat, techniki i pewnego rodzaju upokarzające normalnego człowieka postawy.”
by  Piotrek Gniewkowski (Niekulturalny)  | Maj 31, 2018 | 
 

"...Zostałam po spektaklu z wieloma przemyśleniami i… z ciekawością. Zastanawiałam się, jaką mamą byłaby Monika, jak jej doświadczenia z matką i profesor Moną odbiłyby się na jej macierzyństwie. Próbowałam sobie wyobrazić, z jakimi uczuciami czekałaby na narodziny dziecka, a gdyby miała córkę — to jak układałaby się relacja między nimi i czy również byłaby tak skomplikowana?

Mam ochotę dodać, że gdybym nie wiedziała, że Justyna Dworczyk nie grała przez 20 lat, nigdy bym w to nie uwierzyła. Jej talent sprawił, że spektakl oglądałam już drugi raz, ani przez chwilę się nie nudząc. Duże znaczenie miał też dla mnie żywy i soczysty język, którym napisano sztukę. W wielu momentach uśmiałam się do łez."

- Joanna Piekarska "Wszystko zaczyna się od matki — „Córcia” Justyny Dworczyk i Katarzyny Szaulińskiej" Notatkiterapeutyczne.pl

NAJBLIŻSZE SPEKTAKLE

Brak spektakli