INCOGNITO

Bodaj największą zagadką wszech czasów jest szarawa, galaretowata masa ważąca niewiele ponad kilogram. Mózg zawiaduje całym organizmem. Mogłoby się wydawać, że mechanizm działania owego organu jest od dawna znany, ale do tej pory zdarzają się przypadki, które wprawiają neurologów w zdumienie. Mózg Alberta Einsteina stał się obiektem fascynacji wszystkich patologów na świecie.

 

Dramat Nicka Payne’a, znanego z Konstelacji, rozgrywa się na kilku planach czasowych. Pewne historie są rozbudowane, inne epizodyczne, stanowiąc anegdotę w rozmowach bohaterów. Mózg, by zinterpretować postrzegane zjawisko, dąży do zintegrowania rozbitych elementów – podobnie widz scala poszczególne strzępki opowieści, by znaleźć paralele i zbudować spójną historię. 

Patolog o nazwisku Harvey kradnie mózg zmarłego niedawno Einsteina i przechowuje go w słoiku, pragnąc odkryć źródło geniuszu. Fascynacji nie podziela córka profesora, która z pogardą wspomina, że „traktował rodzinę jak psa”. Kilkadziesiąt lat później neurobiolożka Martha odkrywa na nowo swoją tożsamość, zakochując się w młodszej od siebie kobiecie i odkrywając prawdę o swojej rodzinie – tropy wiodą do niejakiego Henry’ego, człowieka żyjącego w stanie wiecznej amnezji. Zamrożony w przeszłości Henry wciąż wierzy w to, że uda mu się spotkać z żoną – jednak Margaret nie żyje od wielu lat. Poszczególne historie łączą się w wielką opowieść o nieprzewidywalnej dynamice relacji międzyludzkich – a jednocześnie o przedziwnej powtarzalności pewnych schematów. I o poszukiwaniu czegoś, co można by nazwać „pierwiastkiem duszy”.

RECENZJE:

 

„Incognito” to sztuka o pamiętaniu, o wyobraźni, o człowieku. A pretekstem do rozważań o kondycji człowieka i roli pamięci w budowaniu tożsamości jest mózg Einsteina.
 
Kamila Straszyńska stworzyła przedstawienie, w którym jest dużo pytań dotyczących sensu życia, miejsca człowieka we wszechświecie, jego wiedzy o sobie, są pytania o sprzeczności między wyobraźnią a wiedzą, o rolę pamięci. Wyszłam po spektaklu z zawrotem głowy i kłębowiskiem myśli, ale i z radością, że żyję właśnie w tej galaktyce, na tej planecie, na tym kontynencie… Bo mam przeświadczenie, że tylko tu człowiek wie, po co jest i po co mu myśl, po co refleksja, po co sztuka. Człowiek – to brzmi dumnie. Nawet mimo teorii względności, po której poczuliśmy się „pyłkiem”. Gratuluję twórcom i aktorom tej uczty teatralnej. Oby takich więcej.
 
Fragment recenzji Marty Chodorskiej, 27 czerwca 2020
 
 
Dramat Nicka Payne’a, w Polsce znanego z Konstelacji, rozgrywa się w kilku planach czasowych, przeplatających ze sobą wiele ludzkich historii. Mózg, by zinterpretować postrzegane zjawisko, dąży do zintegrowania rozbitych elementów – podobnie widz scala poszczególne strzępki opowieści, by znaleźć paralele i zbudować spójną historię.
 
Patolog Thomas Harvey kradnie mózg zmarłego niedawno Einsteina i przechowuje go w słoiku, pragnąc odkryć źródło geniuszu. Cierpiący na ostrą epilepsję Henry Maison, poddaje się eksperymentalnej operacji mózgu, w wyniku której staje się najsłynniejszym przypadkiem amnezji badanym przez pokolenia neuropsychiatrów.
Kilkadziesiąt lat później specjalistka w dziedzinie neuropsychologii, Martha odkrywa na nowo swoją tożsamość, zakochując się w młodszej od siebie kobiecie i odkrywając szokującą prawdę o swojej rodzinie. Poszczególne historie łączą się w wielką opowieść o nieprzewidywalnej dynamice relacji międzyludzkich – a jednocześnie o przedziwnej powtarzalności pewnych schematów. I o poszukiwaniu czegoś, co można by nazwać „pierwiastkiem duszy”.
 
(źródło: Agencja Dramatu i Teatru ADiT)
 
 
Kamila Straszyńska - reżyser o spektaklu:
 
Wedle einsteinowskiej teorii względności przeszłość, teraźniejszość i przyszłość wydarzają się w tej samej chwili. Koncept czasoprzestrzeni jako jedności całkowicie zmienił nasze postrzeganie czasu, a co za tym idzie, jego wpływu na kondycję człowieka. Zadajemy sobie pytania o nasze miejsce we wszechświecie, o horyzont zdarzeń, o sens istnienia, który mogłaby potwierdzić nauka. Desperacko poszukując czegoś pewnego i stałego, raz po raz przekonujemy się, że człowiek to tylko rodzaj doskonałego algorytmu, pozbawionego osobowości i wolnej woli mechanizmu, który potrafi jedynie reagować na fizyczne zasady rządzące światem. Nawet mózg, który w naszych wyobrażeniach jest ośrodkiem świadomych myśli, okazuje się jedynie procesorem, który potrafi snuć genialną narrację i tworzyć przed nami iluzję własnego „ja”. Gdzie zatem poszukiwać odpowiedzi na pytanie „kim jestem”? Czy jest w ciele takie miejsce, w którym znajduje się dusza lub innymi słowy ośrodek osobowości? Co nas definiuje jako jednostki? Czy to robimy i jak postrzegamy rzeczywistość jest tylko wypadkową praw fizyki i biologii?
 
 

 

 

NAJBLIŻSZE SPEKTAKLE

Brak spektakli