TO NIE JEST KRAJ DLA WIELKICH LUDZI (spektakl gościnny)

Michał Walczak zafascynowany vis comica Rafała Rutkowskiego z Montowni (pamiętacie go z serii telewizyjnych reklam o uczynnym sprzedawcy?) napisał mu kilkanaście zabawnych monologów. Zebrane do kupy dają coś w rodzaju rodzimej wersji anglosaskiej stand-up comedy. Oto chudzielec wieżowiec Rutkowski stoi sobie na scenie w piwnicy klubu Chłodna 25 i gada przez półtorej godziny. Najpierw jako zazdrosny ksiądz na ślubie kolegi, potem przedwojenny ginekolog i jego pacjentka, wreszcie ambitny aktor prezentujący założenia nowego prywatnego teatru Chłodnica. Udławiłem się ze śmiechu na montypythonowskim z ducha skeczu o pewnym wojskowym z komisji poborowej posiadającym dar rozpoznawania gejów. A o przygodach beznogich harcerzy, którzy nazwali swój zastęp Węże, zdecydowanie powinna powstać nawet osobna sztuka. Popisowy występ Rutkowskiego zaświadcza, że Walczak jako reżyser i autor złapał właściwy rytm i ton komediopisarski.
Łukasz Drewniak, „Przekrój”, 45/2008

Aktor Teatru Montownia i autor tekstu Michał Walczak tworzą polską stand-up comedy od zera. Efekt jest porażający. Przede wszystkim Walczak (jeden z najlepszych dramaturgów młodego pokolenia) is back. Skecze o zakompleksionym księdzu udzielającym ślub ukochanej, wojskowym teście na geja czy prywatnym, ekskluzywnym przedszkolu dla dzieci „wiecie kogo” to polskie szaleństwo w pigułce. Rutkowski zdolny zmiąć, wygiąć i wywrócić swoją twarz na wszelkie sposoby doprowadza publiczność do spazmów. Jako krytyk filmowy Henryk Prawda wrzeszczy o standardach moralnych i wzywa naród do kręcenia epopei o bitwie pod Mokrą, chwilę później „prywatnie” usiłuje wysadzić z interesu właściciela lokalu Grzesia Lewandowskiego i stworzyć w miejsce Chłodnej teatr Chłodnica. Najgorsza stand-up comedy to taka, na której widzowie śmieją się dyskretnie i kulturalnie. W piwnicy na Chłodnej się wyje.

Joanna Derkaczew, „Gazeta Wyborcza-Wysokie Obcasy”, 15-16.11.2008

Rutkowski (…) osobowość bez wątpienia posiada i natychmiast zdobywa sympatię publiczności. Z wdziękiem, bardzo inteligentnie zdaje się testować tolerancję widzów/słuchaczy na stopień przekroczenia dobrego smaku. W autoironicznym dystansie, jakby stosując zasadę swoistej palinodii, dopuszcza możliwość wycofania się ze zbyt grubego czy ryzykownego żartu, jeśli czuje, że publiczność go nie akceptuje. Zarazem ta, jak powiada młodzież, jazda po bandzie jest bez wątpienia konstytutywną cechą stand-up comedy, która jawnie manifestuje niepoprawność polityczną i obyczajową, cieszy się z naruszania norm i w akcie zabawy demontuje – na chwilę czy na próbę – uświęcone wartości, ideały i przyzwyczajenia. Stand-up comedy jest antyelitarna, antyhierarchiczna i anarchiczna, a w wydaniu Rutkowskiego i Walczaka wręcz sztubacka, niekiedy koszarowo ordynarna. (…) Rutkowski oscyluje między prywatnością a graną postacią, budując trudną, bo z natury rzeczy niestabilną, proteuszową formę aktorskiego popisu. I jest w tym po prostu dobry.

Janusz Majcherek, „Gazeta Wyborcza-Stołeczna”, 03.11.2008

NAJBLIŻSZE SPEKTAKLE

listopad

22 - środa, 19:00

grudzień

14 - czwartek, 19:00