WENUS W FUTRZE (spektakl archiwalny)

Reżyser Thomas szuka młodej, pięknej i inteligentnej aktorki do roli Wandy w spektaklu według adaptacji słynnej książki „Wenus w futrze” Leopolda von Sacher-Masocha. Po długim, zakończonym fiaskiem castingu, pojawia się spóźniona kobieta, imienniczka bohaterki książki. Aktorka próbuje przekonać reżysera, że jest idealna do tej roli, udaje jej się także namówić Thomasa, aby sam zagrał Kuziemskiego. Zaczyna pociągać za sznurki, rozumiejąc, że bohater książki jest alter ego reżysera…. Czy uda jej się dostać tę rolę? A może kobiecie chodzi o coś innego? Może chce przejąć kontrolę?
Sztuka rozgrywa się na kilku poziomach. Pierwszy: relacji aktorka i reżyser, drugi – bohaterów adaptacji XIX-wiecznej powieści Sacher-Masocha, trzeci – mężczyzna i kobieta. Mężczyzna, który jest opętany swoją fantazją na temat kobiet. Mężczyzna, który prawdy o kobietach się boi. Kobieta, która świetnie gra role wymyślone przez mężczyzn, jednak buntuje się przeciwko nim. 
 

Autor sztuki nie zdradza motywów, jakie kierują postępowaniem aktorki, pozostawiając wiele miejsca dla wyobraźni. Dlatego każda interpretacja tego dramatu może być inna. Twórcy spektaklu chcą podkreślić obecny w tekście problem tożsamości płci, seksualności i walki o władzę. Casting, na którym jest aktorka, można zrozumieć ogólnie – kobieta jest na wiecznym castingu, prowadzonym przez mężczyzn.

Twórcy o „Wenus w futrze”:

Magda: Chcemy mówić o znaczeniu kobiety we współczesnym świecie, o prawach Kobiet. Dla mnie ten spektakl to feministyczny manifest.
Wojtek: Odwieczna walka płci. Zależność kobiet od mężczyzn. Wzajemna fascynacja.
Spotkanie reżysera i aktorki. Piekło trudności.
Agnieszka: Walka między kobietą a mężczyzną, to prawdziwe sado-maso. Rzecz musi się dziać, wedle ścisłego scenariusza. Każde odstępstwo niszczy zabawę, oddala rozkosz. Pytanie jest, czyj scenariusz realizujemy?
Magda: Chcemy też dotknąć problemu upokarzania aktorek na castingach. To nie jest normalne, że musimy się całować z obcymi facetami. Chcemy wydobyć na światło dzienne to upokorzenie.
Wojtek: Często mam wrażenie, że środki i styl grania w teatrach jest dziewiętnastowieczny. Nie będziemy tak cholernie dziewiętnastowieczni. Zagramy to bardzo współcześnie.
Agnieszka: Dla mnie to jedna z niewielu sztuk, w której kobieta ma intelektualną przewagę nad mężczyzną. I to mnie kręci.

 

NAJBLIŻSZE SPEKTAKLE

Brak spektakli